⌕
  1. Mój Los
  2. Magia
  3. Konotopska wiedźma
  4. Opowieści z Konotopu
  5. Paraska
Paraska, wiedźma dróg i rozstajów

Paraska na rozstajach

Legenda Mój Los: opowieść literacka inspirowana ukraińskim i polskim folklorem.

Oksana miała przed sobą dwie dobre drogi i nie umiała wybrać żadnej. Paraska powiedziała jej, że przez czterdzieści lat nikt na tych rozstajach nie wybrał złej drogi.

W Konotopie mówiono, że tamtejsze wiedźmy najlepiej czytały karty, a Paraska czytała je na stojąco, bo mieszkała tam, gdzie się nie siedzi: na rozstajach za miastem, w miejscu, w którym droga do młyna przecina stary gościniec. Jej chatka stała tuż przy kamiennym krzyżu i drogowskazie, na którym jedna strzałka pokazywała do miasta, a druga do lasu. Paraska nosiła buty nie do pary, jeden czerwony i jeden zielony, bo uważała, że każda noga ma prawo do własnego zdania.

Zbierała guziki. Podróżni gubili je na rozstajach od wieków, a ona przyszywała je na swój kożuch, aż kożuch stał się tak ciężki, że w zimie dzwonił przy każdym kroku. Mówiła, że każdy guzik to czyjaś historia: ten z munduru należał do kogoś, kto wracał do domu, ten z dziecięcego płaszczyka do kogoś, kto pierwszy raz jechał do szkoły. W Konotopie szeptano też, że to Paraska co wiosnę przekręca drogowskaz, tak że strzałka do miasta pokazuje las. Ona się nie przyznawała. Ale też nie zaprzeczała.

Oksana przyszła do niej w kwietniu, z bochenkiem chleba w chuście, bo w Konotopie nie wypadało iść do wiedźmy z pustymi rękami. Była piekarką, najlepszą w okolicy, i miała przed sobą dwie dobre drogi, co jest czasem trudniejsze niż jedna zła. Jej ciotka, która prowadziła piekarnię przy rynku, chciała przekazać ją Oksanie. A przyjaciółka z dzieciństwa, która wyjechała do dużego miasta, zaproponowała, żeby razem otworzyły tam własną piekarnię, z oknem na ulicę i tablicą wypisaną kredą.

„Jedno i drugie jest dobre”, powiedziała Oksana, stojąc pod drogowskazem, bo Paraska nie zapraszała do środka, kiedy pogoda była ładna. „I od dwóch miesięcy nie mogę wybrać. Rano myślę, że zostanę. Wieczorem, że pojadę. W nocy nie śpię. Ciotka czeka, przyjaciółka czeka, a ja stoję jak ten krzyż”. Paraska zdjęła z kożucha guzik, obejrzała go, przyszyła z powrotem, a potem wyjęła z kieszeni karty i rozłożyła je na płaskim kamieniu przy drodze, przyciskając każdą kamyczkiem, żeby nie porwał jej wiatr.

Pierwsza była Dwójka Mieczy: kobieta z zawiązanymi oczami siedzi nad wodą, ze skrzyżowanymi na piersi rękami, w każdej dłoni trzyma miecz. „To ty”, powiedziała Paraska bez ogródek. „Zawiązałaś sobie oczy, żeby nie widzieć, czego chcesz. Trzymasz oba miecze naraz, żeby żadnego nie upuścić. I tak siedzisz, bo jak się nie ruszysz, to nikogo nie zawiedziesz. Bardzo wygodne. I bardzo męczące”. Oksana chciała zaprotestować, ale nie zaprotestowała, co samo w sobie było odpowiedzią.

Druga karta to był Rydwan: woźnica w zbroi stoi w rydwanie, a ciągną go dwa sfinksy, czarny i biały, które patrzą w różne strony. „Zobacz, on nie ma lejców”, powiedziała Paraska, stukając palcem w kartę. „Jedzie, choć sfinksy chcą w dwie strony. Jedzie, bo wie, dokąd. Wola jest lejcami”. Trzecia był Głupiec: młody wędrowiec z tobołkiem na kiju i białą różą w dłoni idzie wesoło na skraj urwiska, a u jego stóp skacze mały piesek. „A to jest każdy, kto kiedykolwiek wyruszył. Nie wie, co go czeka. Idzie mimo to. Ludzie mówią na niego głupiec, a on po prostu jako jedyny w całej talii jest w drodze”.

Potem Paraska wyprostowała się i postukała obcasem czerwonego buta w kamień. „Wiesz, ile lat tu stoję? Czterdzieści. I wiesz, ilu ludzi na tych rozstajach wybrało złą drogę? Ani jednego. Wybierali różne. Jedni do miasta, drudzy do lasu, jeszcze inni zawracali. Złą drogę wybrali tylko ci, którzy stali tutaj do zimy. Tu jest zimno, dziecko, i nic tu nie rośnie poza moimi guzikami”. Oksana roześmiała się mimo woli, pierwszy raz od dwóch miesięcy.

Paraska dała jej zadanie. Miała przejść sto kroków drogą do miasta i sto kroków drogą do młyna, i nie myśleć przy tym, tylko słuchać. Jak oddycha, jak stawia stopy, co nuci pod nosem. Oksana poszła. Na drodze do młyna myślała o ciotce, o ciepłych piecach, o porannych klientach, którzy znali ją od dziecka, i szła spokojnie, równo, jakby wracała. Na drodze do miasta przez pierwsze dwadzieścia kroków bała się, a potem, sama nie wiedząc kiedy, zaczęła nucić piosenkę, którą śpiewały z przyjaciółką, kiedy miały po dziesięć lat.

Kiedy wróciła pod drogowskaz, Paraska nie zapytała, która droga. Zapytała tylko, co Oksana nuciła. Oksana zaczerwieniła się i odpowiedziała. Paraska pokiwała głową i nie powiedziała nic więcej, bo nic więcej nie było trzeba. „Ale ciotka”, zaczęła jeszcze Oksana. „Ciotka ma zakwas”, przerwała jej Paraska. „Stary, dobry zakwas, który żyje od trzydziestu lat. Poproś ją o kawałek. Z jednej drogi zawsze można zabrać coś na drugą. Ludzie zapominają, że wybór to nie jest wyrzucanie. To jest pakowanie tobołka”.

W Konotopie mówi się, że Oksana wyjechała tego lata. Że ciotka popłakała, a potem dała jej słoik zakwasu i zapisała na kartce wszystkie swoje przepisy, łącznie z tym na makowiec, którego nie pokazywała nikomu. Że piekarnia w dużym mieście ma tablicę wypisaną kredą i chleb, który smakuje jak chleb z rynku w Konotopie, i że ludzie przyjeżdżają po niego z drugiego końca miasta. Mówi się też, że kiedy ciotka przeszła na emeryturę, piekarnię przy rynku przejęła jej uczennica, której Oksana co miesiąc przysyła listy z nowymi pomysłami.

A Paraska wciąż stoi na rozstajach, w czerwonym i zielonym bucie, i co wiosnę ktoś przekręca drogowskaz. Kiedy przychodzi do niej człowiek, który nie umie wybrać, mówi mu to samo, co Oksanie: „Nie ma złych dróg dla kogoś, kto idzie uważnie. Jest tylko stanie w miejscu, a to też jest wybór, tylko najzimniejszy ze wszystkich”. Potem odrywa od kożucha jeden guzik i daje go podróżnemu na drogę. Mówi, że to nie amulet, tylko przypomnienie, że ktoś tu kiedyś stał i w końcu poszedł.

Nie ma złych dróg dla kogoś, kto idzie uważnie. Stanie w miejscu też jest wyborem.

Karty z tej opowieści

Legenda Mój Los: opowieść literacka inspirowana ukraińskim i polskim folklorem. Postaci i wydarzenia są fikcyjne, a karty w opowieści, tak jak w całym Mój Los, służą refleksji, nie przepowiadaniu przyszłości.

Rozłóż karty jak Paraska

Ostatnia aktualizacja: · Redakcja Mój Los · jak powstają treści